Gdy scena w Morsie przypomniała, jak gasła Rzeczpospolita

2 min czytania
Gdy scena w Morsie przypomniała, jak gasła Rzeczpospolita

FOT. MOK Dębica

W środę, 25 marca, na scenie Domu Kultury Mors w Dębicy pojawiła się opowieść, która zamiast szkolnego skrótu daje widzowi żywy obraz politycznej gry i końca pewnej epoki. Teatr Klasyki Polskiej przywiózł „Król i caryca” w reżyserii Jerzego Zelnika - spektakl, który z korespondencji władców wydobywa historię znacznie większą niż prywatna wymiana listów. 🎭

  • „Król i caryca” w Dębicy pokazali historię przez rozmowę, a nie przez wykład
  • Jeden wieczór, trzy postacie i ciężar wielkiej historii

„Król i caryca” w Dębicy pokazali historię przez rozmowę, a nie przez wykład

Scenariusz Haliny Rowickiej oparto na listach carycy Katarzyny i króla Stanisława Augusta. To właśnie z tej wymiany wyłania się opowieść o wydarzeniach, które doprowadziły do zniknięcia Rzeczypospolitej z mapy Europy na ponad 120 lat. Zamiast podręcznikowego streszczenia dostajemy dramat budowany na napięciu między postaciami i ich spojrzeniu na polityczną rzeczywistość.

W głównych rolach wystąpili Jerzy Zelnik i Halina Rowicka, a na scenie towarzyszył im Stefan Kiniorski, który grał na skrzypcach jako Stańczyk. Ten układ sprawił, że spektakl miał wyraźnie kameralny charakter i trzymał się blisko słowa, gestu i muzyki. 🎻

Jeden wieczór, trzy postacie i ciężar wielkiej historii

„Król i caryca” działa właśnie tym, że nie gubi człowieka wśród dat i faktów. W centrum zostają monarchowie i ich wybory, a wokół nich historia, która coraz mocniej zaciska pętlę. W Dębicy taki wieczór mógł wybrzmieć szczególnie mocno - bo to teatr, który przypomina, że wielkie polityczne decyzje często zaczynają się od rozmowy, a kończą dramatem całego państwa.

na podstawie: MOK Dębica.

Autor: krystian