Na Starym Cmentarzu wróciła pamięć o rodzinie Wójcików i okupacyjnej zbrodni

Na Starym Cmentarzu wróciła pamięć o rodzinie Wójcików i okupacyjnej zbrodni

Na Starym Cmentarzu znów zapłonęły znicze, a cisza szybko przypomniała, że historia Dębicy nie kończy się na datach z podręczników. Pod symboliczną mogiłą rodziny Wójcików stanęli przedstawiciele miasta, instytucji kultury i Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Wspomnienie o sześcioosobowej rodzinie z Małej wróciło tego dnia z pełną siłą – nie jako suchy zapis, ale jako świadectwo ceny, jaką płacili ludzie pomagający podziemiu.

  • Gospodarstwo w Małej, które odważyło się pomagać konspiracji
  • Rozstrzelani na Cmentarzu Żydowskim i ślad, który nie zniknął
  • Światła pamięci na symbolicznym grobie

Gospodarstwo w Małej, które odważyło się pomagać konspiracji

Rodzina Wójcików była związana z działalnością Armii Krajowej i właśnie to sprawiło, że znalazła się na celowniku okupanta. W ich domu ukrywano osoby poszukiwane przez Niemców, a obok codziennego życia przechowywano też materiały konspiracyjne. Dla mieszkańców Małej był to znak, że wojna wchodziła do gospodarstw nie tylko przez front, ale także przez strach, donos i nagłe nocne obławy.

Na początku kwietnia 1943 roku niemieckie oddziały żandarmerii i SS otoczyły zabudowania Wójcików. Domownicy zostali zatrzymani, a gospodarstwo spalono. W takich chwilach wieś nie traciła tylko budynków – znikało też poczucie bezpieczeństwa, które po wojnie wracało już wyłącznie we wspomnieniach.

Rozstrzelani na Cmentarzu Żydowskim i ślad, który nie zniknął

Egzekucja odbyła się 11 kwietnia 1943 roku na Cmentarzu Żydowskim w Dębicy. Zginęli wtedy Helena i Józef Wójcikowie oraz ich dzieci:

• Wiktoria
• Władysław
• Bronisława
• Stanisław

Tego samego dnia Niemcy rozstrzelali także innych ludzi związanych z Polskim Państwem Podziemnym, w tym żołnierzy ZWZ AK i uczniów Szkoły Mechanicznej. Wśród ofiar byli między innymi Karol Broński, Adam Ciurkot, Mieczysław Rudziński, Teofil Szewczyk, Tadeusz Tarnawski, Władysław Jaje, Bronisław Longosz, Bronisława Michalik, Mieczysław Michalik, Lucjan Piotrowski i Antoni Pocica. Łącznie zginęło kilkanaście osób, a nazwiska z tamtego dnia do dziś układają się w bolesny zapis niemieckiego terroru.

Po wojnie szczątki zamordowanych ekshumowano i przeniesiono do wspólnej mogiły na Starym Cmentarzu. To właśnie tam pamięć znalazła trwałe miejsce – nie w archiwum, lecz w przestrzeni miasta, do której można przyjść, stanąć i na chwilę wrócić do wydarzeń sprzed lat.

Światła pamięci na symbolicznym grobie

Podczas uroczystości 10 kwietnia 2026 roku hołd rodzinie Wójcików oddali wiceburmistrz Dębicy Maciej Małozięć, dyrektorzy miejskich instytucji kultury oraz członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Na zbiorowej mogile złożono kwiaty i zapalono znicze, a sam gest miał w sobie prostotę, która najczęściej najlepiej oddaje powagę takich rocznic.

To nie była wyłącznie formalna ceremonia. W Dębicy przypomniano, że pamięć o ofiarach okupacji niemieckiej nie jest dodatkiem do historii miasta, lecz jej jednym z najważniejszych fundamentów. Właśnie dlatego nazwiska Wójcików i pozostałych zamordowanych wciąż wracają na Stary Cmentarz – jako znak, że ofiara za pomoc innym nie została zapomniana.

na podstawie: UM Dębica.